środa, 7 września 2011

Problem z odpowiednim ułożeniem rąk w czasie jazdy.

Do niedawna miałam straszny problem z rękami w czasie jazdy . Znalazłam ciekawy artykuł na ten temat:

Sporo początkujących, jak i średnio zaawansowanych jeźdźców ma problem z odpowiednim ułożeniem rąk w czasie jazdy i zgraniem ich ruchów z ruchami konia. W tym artykule postaram się opisać pracę rąk podczas jazdy konnej w trzech podstawowych chodach.
Najważniejszą rzeczą, jaką powinien uświadomić so...
Sporo początkujących, jak i średnio zaawansowanych jeźdźców ma problem z odpowiednim ułożeniem rąk w czasie jazdy i zgraniem ich ruchów z ruchami konia. W tym artykule postaram się opisać pracę rąk podczas jazdy konnej w trzech podstawowych chodach.
Najważniejszą rzeczą, jaką powinien uświadomić sobie jeździec, jest fakt, że jego ręce są połączone poprzez wodze bezpośrednio z pyskiem konia, który odczuwa każdy ruch wędzidła. Pysk konia jest delikatny, dlatego z wodzy należy korzystać tak, żeby nie wyrządzić mu krzywdy.

Podczas jazdy na wprost oraz w pozycji „stój” obie dłonie powinny być trzymane na tej samej wysokości, kilka centymetrów nad kłębem. Główną zasadą w prawidłowym trzymaniu wodzy jest fakt, iż linia łącząca wędzidło, biegnąca przez twoje dłonie aż do przedramienia, powinna być linią prostą. Taki układ jest bez wątpienia najbardziej komfortowy dla konia. Jeźdźcowi natomiast umożliwia stały, miękki, pewny i elastyczny kontakt z pyskiem konia. We wszystkich chodach jeździec powinien utrzymywać taki sam kontakt. W momencie jego utarty koń przestaje reagować na wszelkie sygnały zadawane innymi pomocami (łydka, bacik), idzie rozwleczony i ospały. Utrzymanie miękkiego kontaktu i odpowiednia praca łydkami sprawia, że koń chętnie, swobodnie, aktywnie i energicznie idzie na przód, a jego tylne nogi podstawione są pod tułów.

We wszystkich chodach niezwykle ważne jest podążanie za ruchami głowy i szyi konia. Jest to możliwe tylko wówczas, gdy ręce są prawidłowo ustawione, a ramiona i dłonie – elastyczne i rozluźnione. Musimy zatem pamiętać o zachowywaniu linii prostej od wędzidła do łokci. W momencie, w którym pozwalasz koniowi na całkowite opuszczenie głowy i szyi, np. podczas odpoczynku, także musisz zachować linię prostą, gdyż tylko taka postawa pozwoli na maksymalne odprężenie. W tym wypadku opuść ręce trochę w dół i wyciągnij do przodu. Jeśli koń idzie zganaszowany (we wszystkich trzech chodach), a głowę ma wysoko ustawioną – aby zachować linię prostą, należy unieść ręce nieco wyżej nad kłąb. Załamanie tej linii w każdym przypadku, a szczególnie podczas przejść z szybszego do wolniejszego chodu, powoduje utratę równowagi konia, gorszy i zdecydowanie mniej komfortowy kontakt z pyskiem, usztywnienie, w niektórych przypadkach rzucanie głową i szyją oraz odmowę wykonania polecenia. Podczas przechodzenia z wolniejszego chodu do szybszego należy minimalnie wysunąć ręce do przodu. Powoduje to lekkie rozluźnienie kontaktu z pyskiem i zachęca konia do przyspieszenia.

Utrzymanie właściwego kontaktu w kłusie jest znacznie trudniejsze niż w pozostałych chodach. Aby nauczyć się podążania za ruchami głowy konia w tym chodzie, trzeba umieć dobrze trzymać równowagę w siodle i nie traktować wodzy jako asekuracji. Zdecydowanie łatwiej jest utrzymać prawidłową linię w kłusie ćwiczebnym. W czasie, gdy koń lekko wyciąga głowę do przodu, nasze ręce muszą podążać za tym ruchem, wysuwając się do przodu. Kiedy koń cofa głowę, ręce muszą przesunąć się minimalnie do tyłu. Ruchy te wymagają niezwykłej dokładności i precyzji, a dla przypadkowego obserwatora są praktycznie niedostrzegalne. W kłusie anglezowanym ręce muszą podążać za koniem tak samo jak w wysiadywanym i pozostawać na swoim miejscu, mimo że cała sylwetka jeźdźca podnosi się z siodła w rytm chodu konia. Aby to osiągnąć, musisz mieć rozluźnione i elastyczne ramiona. W przeciwnym przypadku bardzo trudno jest się tego nauczyć. Początkowo naukę prawidłowego użycia wodzy można prowadzić na lonży. Wtedy można skupić się wyłącznie na ruchach konia i naszych rąk. Dopiero gdy poczujemy się pewnie, możemy zacząć dołączać do tego inne elementy, takie jak np. praca nóg czy samego dosiadu.

Podążanie za koniem w galopie jest łatwiejsze niż w kłusie, ponieważ prawidłowo idący koń porusza głową i szyją bardzo płynnie i bez pośpiechu, ruchy te są łatwe do wyczucia, co bezsprzecznie ułatwia jeźdźcowi odpowiednie ustawienie rąk.

Podczas ruchu po okręgu (wolta, półwolta lub wyjeżdżanie narożnika) ustawienie rąk trochę się zmienia. Ręka zewnętrzna jest ustawiona troszkę wyżej, a wodza przysunięta jest do szyi konia (jest zamknięta). Ręka wewnętrzna natomiast znajduje się troszkę niżej, a wodza jest odsunięta od szyi (otwarta). Mimo takiego ustawienia cały czas należy pamiętać o zachowaniu linii prostej. Prawidłowe wygięcie jeździec uzyskuje w momencie, gdy bez zmieniania postawy własnego ciała może zobaczyć wewnętrzne oko i nozdrze konia. Kiedy koń wykręca samą głowę bez wygięcia szyi, koniecznie wzmocnij kontakt na zewnętrznej wodzy. Natomiast gdy koń prawidłowo wygina szyję, ale jego ciało jest wyprostowane, należy wzmocnić działanie łydek.

---

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz